sobota, 28 września 2013

Rozdział IV

Co się stało to się nieodstanie?

Pod wpływem tego zaklęcia czuł wszystko to, co złe. Sztylety wbijały się w kości, pazury rozdzierały ciało, a w głowie przewijały się wszystkie najgorsze wspomnienia. Ministerstwo mówi, że ból fizyczny po rzuceniu Cruciatus jest niewyobrażalny. Ale to nieprawda. Z psychiką jest gorzej. To było nawet gorsze od dementora. Z najdalszych zakamarków umysłu wypływały psychodeliczne obrazy. Wiedział, że czegoś mu brakuje w tym całym życiu. Czegoś, co już było i zostało mu zabrane.

- Będziesz ją nienawidził całym sercem, całym umysłem i całą swoją duszą!  - warknęła Narcyza. W oczach chłopca zalśniła niebezpieczna nienawiść…

sobota, 21 września 2013

Rozdział III


Bywa różnie


Jedenastoletni blondyn gonił szatynkę między drzewami, a ta piszcząc wpadała w kolejne kałuże. Pędzili między szmaragdowymi drzewami, zahaczali o wystające gałęzie, a ich stopy muskały brunatną ziemię. Śmiech dzieci niósł się po całym lesie. Po krótkim pościgu dziewczynka upadła, a chłopiec przygniótł ją do podłoża. Uśmiechnął się radośnie i spojrzał na nią, a potem nachylił się nad nią. Popatrzyła na niego ze strachem, a potem ich usta złączyły się w jedno. Byli tak różni. Spotkał się gorący ogień z lodem, smak mięty i kminku ze smakiem wiśni i malin. Czekoladowe tęczówki, stalowe oczy. A dzień powoli dogasał.

sobota, 14 września 2013

Rozdział II




Oj Granger, Granger…




Po uczcie Hermiona popędziła wypełniać swoje obowiązki prefekta, natomiast Ron został z Harry’m. Nie przeszkadzało jej to, nie mogła mieć szpiega na karku, gdy będzie wypełniać zadanie dla Zakonu Feniksa.
Szła przed wielkim tłumem podnieconych pierwszaków, których zapał przebijał się ponad entuzjazm wszystkich innych roczników razem wziętych. Równym krokiem wymaszerowała z Wielkiej Sali, zmierzając w kierunku wieży Gryffindoru. Jej myśli zajmowały instrukcje od Severusa, gdy poczuła silne uderzenie i poleciała na ziemię. 
- Uważaj jak łazisz!  - warknęła, podniosła się i zaczęła otrzepywać swoją szatę. 
- Coś mi się wydaje Granger, że nie wiesz do kogo  mówisz! – usłyszała znajomy głos.
Podniosła głowę, a jej wzrok spoczął na Snape’ie. Zagotowało się w niej, ale natychmiast się opanowała. Przełknęła swoją dumę i odpowiedziała:
- Przepraszam, panie profesorze. To już się więcej nie powtórzy.
- Ja myślę, Granger – rzekł głośno. Potem dodał ciszej:
- Bądź o osiemnastej w moim gabinecie.
- Dobrze, panie profesorze, będę – odwróciła się na pięcie i pomaszerowała dalej.